W końcu mam urlop. Dwa i pół tygodnia odpoczynku. Urlop podzielony na dwa etapy.
1. Wieś... pobyt u dziadków...
2. Miasto... pobyt u przyjaciół...
Na razie siedzę na wsi. Cisza i spokój, nic się nie dzieje. Oddycham świeżym powietrzem, trochę pracuję, pomagam dziadkom. A tak to cisza i spokój. W ciągu dnia przejadą przez wieś może ze trzy auta... Cisza i spokój...
Jeszcze półtora tygodnia, a potem imprezowanie przez cały tydzień :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz