Stało się niestety. Na urlopie zachorowałem, leżę w łóżku i próbuję odpocząć... Pogoda też jest nieprzyjemna, to jest zły dzień. Dobrze, że zostały wymyślone książki. Czytam sobie "Mężczyn którzy nienawidzą kobiet" i chcę przeczytać jeszcze całą Sagę o Ludziach Lodu - kiedyś przeczytałem dziewiętnaście części, a gdzie tam do końca.
Nic, wracam do leżenia pod dwiema kołdrami i odpoczywania, muszę się trochę zdrzemnąć.
piątek, 21 września 2012
czwartek, 20 września 2012
Wieś
W końcu mam urlop. Dwa i pół tygodnia odpoczynku. Urlop podzielony na dwa etapy.
1. Wieś... pobyt u dziadków...
2. Miasto... pobyt u przyjaciół...
Na razie siedzę na wsi. Cisza i spokój, nic się nie dzieje. Oddycham świeżym powietrzem, trochę pracuję, pomagam dziadkom. A tak to cisza i spokój. W ciągu dnia przejadą przez wieś może ze trzy auta... Cisza i spokój...
Jeszcze półtora tygodnia, a potem imprezowanie przez cały tydzień :)
1. Wieś... pobyt u dziadków...
2. Miasto... pobyt u przyjaciół...
Na razie siedzę na wsi. Cisza i spokój, nic się nie dzieje. Oddycham świeżym powietrzem, trochę pracuję, pomagam dziadkom. A tak to cisza i spokój. W ciągu dnia przejadą przez wieś może ze trzy auta... Cisza i spokój...
Jeszcze półtora tygodnia, a potem imprezowanie przez cały tydzień :)
Wspomnienie o Sztokholmie - część druga.
Czas na drugą część wspomnień o Sztokholmie.
Teraz napiszę o moim drugim pobycie który miał miejsce w marcu tego roku. Poleciałem tam drugi raz, ponieważ stęskniłem się za tym przepięknym miejscem. A dodatkowo odbywał się finał szwedzkiego Melodifestivalen w hali Globen.
Czym jest Melodifestivalen? Otóż jest to największy szwedzki festiwal muzyczny w którym artyści i ci znani i lubiani a także nowicjusze walczą o prawo reprezentowania kraju na Konkursie Piosenki Eurowizji. Co roku festiwal ten przyciąga mnóstwo ludzi zarówno do areny jak i przed telewizory. I ja sam chciałem zobaczyć to wydarzenie na żywo. Tym bardziej, że tegoroczny finał odbywał się po raz ostatni w Globen które gościło festiwal co roku od 2002. W przyszłym roku finał konkursu odbędzie się w nowo wybudowanej Friends Arena która może pomieścić nawet 65 tysięcy ludzi. Wow, musi to być niesamowite przeżycie być w takim miejscu gdzie jest tyle ludzi.
W tym roku, w Sztokholmie byłem krótko - planowałem być od soboty do wtorku, ale w związku z nieprzewidzianym zaspaniem na samolot pobyt przedłużył mi się o jeden dzień. I muszę wam powiedzieć, że zarówno w marcu jak i we wrześniu czekała mnie tam bardzo ładna pogoda. Było ciepło, nie padało za bardzo (choć pieciominutowe przelotnie opady były i niestety zostawiały swój ślad na ławkach, co wymagało ode mnie noszenia zawsze że sobą chusteczek higienicznych żeby moc sobie ławkę wytrzeć). Poza tym poznałem nowych ludzi. Wypiłem dużo kawy i zjadłem sporo croissantów do tejże kawy. W przyszłym roku również planuję się wybrać na finał Melodifestivalen. I dodatkowo zwiedzić miejsca których nie zdążyłem za pierwszym i drugim razem. Mam w planie także wybrać się na zwiedzanie innych miejsc niż stolica Szwecji.
Teraz napiszę o moim drugim pobycie który miał miejsce w marcu tego roku. Poleciałem tam drugi raz, ponieważ stęskniłem się za tym przepięknym miejscem. A dodatkowo odbywał się finał szwedzkiego Melodifestivalen w hali Globen.
Czym jest Melodifestivalen? Otóż jest to największy szwedzki festiwal muzyczny w którym artyści i ci znani i lubiani a także nowicjusze walczą o prawo reprezentowania kraju na Konkursie Piosenki Eurowizji. Co roku festiwal ten przyciąga mnóstwo ludzi zarówno do areny jak i przed telewizory. I ja sam chciałem zobaczyć to wydarzenie na żywo. Tym bardziej, że tegoroczny finał odbywał się po raz ostatni w Globen które gościło festiwal co roku od 2002. W przyszłym roku finał konkursu odbędzie się w nowo wybudowanej Friends Arena która może pomieścić nawet 65 tysięcy ludzi. Wow, musi to być niesamowite przeżycie być w takim miejscu gdzie jest tyle ludzi.
W tym roku, w Sztokholmie byłem krótko - planowałem być od soboty do wtorku, ale w związku z nieprzewidzianym zaspaniem na samolot pobyt przedłużył mi się o jeden dzień. I muszę wam powiedzieć, że zarówno w marcu jak i we wrześniu czekała mnie tam bardzo ładna pogoda. Było ciepło, nie padało za bardzo (choć pieciominutowe przelotnie opady były i niestety zostawiały swój ślad na ławkach, co wymagało ode mnie noszenia zawsze że sobą chusteczek higienicznych żeby moc sobie ławkę wytrzeć). Poza tym poznałem nowych ludzi. Wypiłem dużo kawy i zjadłem sporo croissantów do tejże kawy. W przyszłym roku również planuję się wybrać na finał Melodifestivalen. I dodatkowo zwiedzić miejsca których nie zdążyłem za pierwszym i drugim razem. Mam w planie także wybrać się na zwiedzanie innych miejsc niż stolica Szwecji.
sobota, 15 września 2012
Krótkie wspomnienie o pobycie w Sztokholmie.
Byłem w
Sztokholmie dwa razy. Pierwszy raz w roku 2011 na dwutygodniowym
urlopie. Dlaczego akurat Sztokholm? Ponieważ słyszałem i czytałem,
że to miasto jest piękne. Chciałem się więc przekonać o tym na
własne oczy. Postanowiłem polecieć tam samodzielnie, bez udziału
biura podróży. W związku z tym trzeba było poczynić trochę
przygotowań - kupić bilet do lotniska Skavsta, kupić bilet z
lotniska do miasta, zamówić kartę sztokholmską, zarezerwować
nocleg, dowiedzieć się ogólnie co i jak i posiąść wiedzę na
temat tego co można tam zwiedzać. Ale nie chciałem tylko zwiedzać,
chciałem też po prostu w spokoju odpocząć od natłoku obowiązków
tutaj w pracy i w domu. I mogę powiedzieć, że Sztokholm się do
tego idealnie nadaje.
Udało mi
się kupić bardzo tanie bilety u różowego przewoźnika. Nocleg
też był tani - łóżko w pokoju sześcioosobowym w hotelu na
Drottninggatan. Jeszcze w Polsce zakupiła trochę koron, zamówiłem
kartę sztokholmską która dawała mi darmowe wejściówki do bardzo
dużej ilości muzeów, a także uprawniała do darmowych przejazdów
środkami komunikacji miejskiej.
Gdy
doleciałem na miejsce musiałem ogarnąć się w tym obcym kraju, w
którym mówi się w obcym języku. I o dziwo nie było tak źle,
jednak dobrze było się uczyć angielskiego w szkole. Ponieważ
praktycznie wszyscy Szwedzi mówią po angielsku. Dojechałem na
miejsce dość późno (koło północy) ponieważ sam lot miałem
późno. Na początku był szok, bo to duże miasto jest:) ale szybko
się oswoiłem i znalazłem mój hostel - całe szczęście był
niedaleko od T-centralen. Wyspałem się i wyruszyłem na
zwiedzanie. Nie będę dokładnie opisywać co i jak zwiedzałem, bo
dużo tekstu by tutaj się musiało znaleźć. Może kiedyś jak
sobie to ładnie uporządkuję to opiszę.
Tutaj podam
tylko miejsca które naprawdę warto w tym mieście zwiedzić.
Na początek
będzie to Gamla Stan - po szwedzku "stare miasto". Bardzo
przyjemne miejsce ze starymi budynkami, wąskimi uliczkami, mnóstwem
sklepików i restauracji.
Sergels
Torg - główny plac w centrum miasta, jedno z wyjść metra na
T-centralen prowadzi właśnie na ten płac. Jest to dobre miejsce
spotkań otoczone przez kilka galerii handlowych (Åhlens, Galerian).
Jest też dużo miejsc gdzie można sobie dobrze zjeść.
Djurgården
- wyspa, która jest praktycznie jednym, dużym parkiem z różnymi
muzeami i wesołym miasteczkiem (Gröna Lund). Można tu bardzo miło
spędzić, pospacerować sobie, pozwiedzać. Jedno z moich ulubionych
miejsc w Sztokholmie. W szczególności polecam odwiedzić Skansen, w
którym można zobaczyć jak kiedyś wyglądało życie w Szwecji. Są
tam domki, kościół, szkoła i miejsca pracy - wszystko utrzymane w
stylu dziewiętnastowiecznym. W każdym z otwartych budynków jest
człowiek który bardzo chętnie (także po angielsku) opowie nam jak
kiedyś Szwedzi żyli i pracowali. Dodatku w Skansenie jest ZOO w
którym można zobaczyć różne zwierzęta - pawiany, aligatory,
pająki, skorpiony itd.
Gröna Lund
to sztokholmskie wesołe miasteczko, jest tam siedem roller
coasterów. Jeśli macie kartę sztokholmską to wejście na teren
parku jest za darmo, ale trzeba wykupić karnet na karuzele. Polecam
opaskę za którą płacić określoną sumę pieniędzy i jeździcie
ile chcecie na dowolnych maszynach.
No to na
początek tyle. W następnym poście napiszę pozostałe, warte wg
mnie zwiedzenia miejsca i opiszę drugi wypad do Sztokholmu.
Zdecydowanie krótszy, bo tylko po to żeby obejrzeć finał
Melodifestivalen.
wtorek, 11 września 2012
Pierwszy właściwy post:)
Ok, jestem już po pracy więc mogę wyskrobać już jakiegoś bardziej konkretnego posta. Wspominałem już wcześniej, że interesuję się kulturami wschodnimi i mogę powiedzieć, że nie będę za bardzo pisać niczego o kulturach Chin i Korei. Zainteresowanych tymi tematami zachęcam do zapoznania się z następującymi dwoma blogami:
Mały Biały Tajfun - bardzo fajny blog pisany przez Polkę mieszkającą w Chinach, a dokładniej w Kunmingu. Polecam ze względu na super opisy rzeczy które w Polsce nie występują i jest dużo o chińskim jedzeniu - mniam.
W Korei - blog dziewczyny która wyjechała do Korei na stypendium i została już tam na stałe. Warto przeglądnąć posty od początku, ponieważ jest tam wiele naprawdę fajnych rzeczy na temat Koreańczyków i ich życia. Polecam też książkę tej samej autorki co blog (Anna Sawicka) pod tytułem "W Korei". Jest to zbiór esejów na temat Korei Południowej. Bardzo fajna pozycja, którą szybko się czyta i która z pewnością namówi was do dalszego poznawania kultury tego jakże interesującego kraju.
Ja na swoim blogu na pewno napiszę coś na temat Japonii, Rosji a także Ukrainy i Szwecji - te kraje również leżą w kręgu moich zainteresowań.
No, to by było na tyle jeśli chodzi o pierwszy dzień z blogiem. Jak najdzie mnie wena i coś wymyślę ciekawego to napiszę.
Dobranoc.
Mały Biały Tajfun - bardzo fajny blog pisany przez Polkę mieszkającą w Chinach, a dokładniej w Kunmingu. Polecam ze względu na super opisy rzeczy które w Polsce nie występują i jest dużo o chińskim jedzeniu - mniam.
W Korei - blog dziewczyny która wyjechała do Korei na stypendium i została już tam na stałe. Warto przeglądnąć posty od początku, ponieważ jest tam wiele naprawdę fajnych rzeczy na temat Koreańczyków i ich życia. Polecam też książkę tej samej autorki co blog (Anna Sawicka) pod tytułem "W Korei". Jest to zbiór esejów na temat Korei Południowej. Bardzo fajna pozycja, którą szybko się czyta i która z pewnością namówi was do dalszego poznawania kultury tego jakże interesującego kraju.
Ja na swoim blogu na pewno napiszę coś na temat Japonii, Rosji a także Ukrainy i Szwecji - te kraje również leżą w kręgu moich zainteresowań.
No, to by było na tyle jeśli chodzi o pierwszy dzień z blogiem. Jak najdzie mnie wena i coś wymyślę ciekawego to napiszę.
Dobranoc.
poniedziałek, 10 września 2012
Pierwszy post
Czytałem kilka blogów w swoim życiu i chciałbym zacząć swój własny. Odkryłem, że najtrudniej jest zacząć - wybrać temat na który chciałbym pisać, napisać pierwszego posta i jakoś to kontynuować.
W związku z tymi trudnościami pierwszy post na blogu będzie o niczym:) To takie wprawienie się w pisanie. Wierzę że z czasem będzie to szło lepiej. Ale poczekamy, zobaczymy.
Mój plan jest taki żeby pisać o rzeczach które zobaczyłem, o których przeczytałem, o miejscach które zwiedziłem i ogólnie o przemyśleniach na temat świata i wszechświata.
Piszę tego posta przed pracą. A po pracy będę chciał dodać już pierwszego konkretnego posta.
A na początek może coś o mnie samym. Mam na chwilę obecną 26 lat, stałą pracę i trochę zainteresowań. Lubię czytać książki, chciałbym móc zwiedzać świat (ale na to nie ma funduszy). Interesuję się kulturami wschodnimi - zarówno rosyjską jak i dalszymi - koreańską, chińską i japońską. Lubię uczyć się języków obcych - chciałbym kilka opanować tak żeby móc czytać książki w oryginale (na razie oprócz książek po polsku mogę czytać także książki po rosyjsku i angielsku).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)