Już jutro wigilia Bożego Narodzenia. A ja jeszcze do pracy muszę iść. Na szczęście zaczynam o ósmej a o trzynastej kończę. Wrócę do domu na gotowe, trzeba będzie tylko poczekać do pierwszej gwiazdki i będzie można zasiąść do stołu. Tradycyjne dania (sztuk dwanaście) szykują się już powoli - cały rok czekałem na pierogi z kapustą i grzybami, barszcz czerwony z uszkami, ryby i makówki. Oprócz tego ten spokój przy jedzeniu i rozpakowywanie prezentów. Wszystkie te składowe plus atmosfera sprawia, że jest to jeden z najprzyjemniejszych okresów w roku.
Muszę wam powiedzieć, że ostatnimi czasy nauka japońskiego idzie mi bardzo ciężko. Pojawia się bardzo dużo różnych form gramatycznych które na polski tłumaczymy tak samo, a w japońskim mają zupełnie inne znaczenie. Dodatkowo znaki które na początku są bardzo fajne, przyjemnie się ich uczy, a z czasem stają się niesamowicie abstrakcyjne - odpowiadają za wyrażenia abstrakcyjne, więc ich wygląd nie nakierowuje na znaczenie. Dodatkowo jeden może mieć dwa zupełnie różne znaczenia i kilka zupełnie różnych sposobów czytania. To wszystko powoduje, że język japoński jest naprawdę trudny i wymaga wiele samozaparcia i dużej dawki dyscypliny.
Znacznie lepiej wygląda sprawa że szwedzkim. Tu trzeba popracować nad wymową i umiejętnością słuchania. Ale dzięki temu mamy prostą gramatykę (bo podobną do innych języków germańskich).
Tyle na dzień dzisiejszy przyszło mi do głowy. Myślę, że teraz zacznę pisać częściej, ponieważ mam już aplikację na Androida. Mam teraz możliwość wygodnego pisania postów w dowolnym momencie.
Wesołych Świąt dla wszystkich.