sobota, 15 września 2012

Krótkie wspomnienie o pobycie w Sztokholmie.


Byłem w Sztokholmie dwa razy. Pierwszy raz w roku 2011 na dwutygodniowym urlopie. Dlaczego akurat Sztokholm? Ponieważ słyszałem i czytałem, że to miasto jest piękne. Chciałem się więc przekonać o tym na własne oczy. Postanowiłem polecieć tam samodzielnie, bez udziału biura podróży. W związku z tym trzeba było poczynić trochę przygotowań - kupić bilet do lotniska Skavsta, kupić bilet z lotniska do miasta, zamówić kartę sztokholmską, zarezerwować nocleg, dowiedzieć się ogólnie co i jak i posiąść wiedzę na temat tego co można tam zwiedzać. Ale nie chciałem tylko zwiedzać, chciałem też po prostu w spokoju odpocząć od natłoku obowiązków tutaj w pracy i w domu. I mogę powiedzieć, że Sztokholm się do tego idealnie nadaje.

Udało mi się kupić bardzo tanie bilety u różowego przewoźnika. Nocleg też był tani - łóżko w pokoju sześcioosobowym w hotelu na Drottninggatan. Jeszcze w Polsce zakupiła trochę koron, zamówiłem kartę sztokholmską która dawała mi darmowe wejściówki do bardzo dużej ilości muzeów, a także uprawniała do darmowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej.

Gdy doleciałem na miejsce musiałem ogarnąć się w tym obcym kraju, w którym mówi się w obcym języku. I o dziwo nie było tak źle, jednak dobrze było się uczyć angielskiego w szkole. Ponieważ praktycznie wszyscy Szwedzi mówią po angielsku. Dojechałem na miejsce dość późno (koło północy) ponieważ sam lot miałem późno. Na początku był szok, bo to duże miasto jest:) ale szybko się oswoiłem i znalazłem mój hostel - całe szczęście był niedaleko od T-centralen. Wyspałem się i wyruszyłem na zwiedzanie. Nie będę dokładnie opisywać co i jak zwiedzałem, bo dużo tekstu by tutaj się musiało znaleźć. Może kiedyś jak sobie to ładnie uporządkuję to opiszę.

Tutaj podam tylko miejsca które naprawdę warto w tym mieście zwiedzić.

Na początek będzie to Gamla Stan - po szwedzku "stare miasto". Bardzo przyjemne miejsce ze starymi budynkami, wąskimi uliczkami, mnóstwem sklepików i restauracji.

Sergels Torg - główny plac w centrum miasta, jedno z wyjść metra na T-centralen prowadzi właśnie na ten płac. Jest to dobre miejsce spotkań otoczone przez kilka galerii handlowych (Åhlens, Galerian). Jest też dużo miejsc gdzie można sobie dobrze zjeść.

Djurgården - wyspa, która jest praktycznie jednym, dużym parkiem z różnymi muzeami i wesołym miasteczkiem (Gröna Lund). Można tu bardzo miło spędzić, pospacerować sobie, pozwiedzać. Jedno z moich ulubionych miejsc w Sztokholmie. W szczególności polecam odwiedzić Skansen, w którym można zobaczyć jak kiedyś wyglądało życie w Szwecji. Są tam domki, kościół, szkoła i miejsca pracy - wszystko utrzymane w stylu dziewiętnastowiecznym. W każdym z otwartych budynków jest człowiek który bardzo chętnie (także po angielsku) opowie nam jak kiedyś Szwedzi żyli i pracowali. Dodatku w Skansenie jest ZOO w którym można zobaczyć różne zwierzęta - pawiany, aligatory, pająki, skorpiony itd.

Gröna Lund to sztokholmskie wesołe miasteczko, jest tam siedem roller coasterów. Jeśli macie kartę sztokholmską to wejście na teren parku jest za darmo, ale trzeba wykupić karnet na karuzele. Polecam opaskę za którą płacić określoną sumę pieniędzy i jeździcie ile chcecie na dowolnych maszynach.

No to na początek tyle. W następnym poście napiszę pozostałe, warte wg mnie zwiedzenia miejsca i opiszę drugi wypad do Sztokholmu. Zdecydowanie krótszy, bo tylko po to żeby obejrzeć finał Melodifestivalen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz